Oryginalna XIX wieczna, drewniana chata wiejska, która wita odwiedzających Etnocentrum Ziemi Łódzkiej w Kierzu (pow. tomaszowski) znów wygląda jak ponad 100 lat temu, bo została pokryta strzechą. Już latem w budynku będą się odbywały warsztaty zduńskie oraz renowacji starych mebli.
Chałupa pochodzi z 1890 roku i została wybudowana w sąsiedniej Brenicy (gm. Lubochnia) przez rodzinę Kopciów. Wtedy też była kryta strzechą, ale przez lata budynek przechodził zmiany i remonty m.in. słomę zastąpiła dachówka. Kilka lat temu został kupiony przez Michała Adama Pająka, prezesa stowarzyszenia Etnocentrum Ziemi Łódzkiej, a na co dzień dyrektora MDK w Ujeździe, i deska po desce przeniesiony do miejscowości Kierz.
– Wracamy do pierwotnej wersji – mówi Michał Adam Pająk, choć jak zaznacza, nowa strzecha jest wykonana nie z żytniej słomy, ale z trwalszej i mniej palnej trzciny. Wykonuje ją firma aż z Mazur.
Takie same jak przed wiekiem będą okna i okiennice, które zostały wykonane na specjalne zamówienie w Zakopanem, a także wyposażenie izb. To oryginalne stare meble i sprzęty z wiejskich chałup, które etnograf gromadzi od dawna, często dostając je od mieszkańców. Cała chata zostanie odmalowana na niebiesko, a przed nią powstanie ogród z roślinami i kwiatami z dawnej polskiej wsi. Klimatyczne wnętrza będą służyć miłośnikom kultury ludowej, bo Michał Adam Pająk planuje tu organizację warsztatów etnograficznych m.in. zduńskich i tworzenia pieca chlebowego oraz renowacji starych mebli.
– Na zewnątrz wszystko będzie gotowe w maju, wnętrza chciałbym oddać w sierpniu – zapowiada.
Drewniana, XIX-wieczna chałupa to już kolejny budynek z duszą w Etnocentrum Ziemi Łódzkiej w Kierzu. Wcześniej, również z Brenicy, trafiła tu mająca ponad 100 lat drewutnia oraz kamienie i cegły ze starej obory z Żelechlinka. Na deskach drewutni jest nawet oryginalna data. Z kolei materiał z rozebranej obory posłużył Michałowi Pająkowi do zbudowania nowej, która jest wiernym odtworzeniem zabudowań gospodarczych połączonych z izbą mieszkalną z polskiej powojennej wsi.
Na sporym podwórku jest jeszcze murowana piwniczka-ziemianka oraz stodoła. Ta ostatnia to murowany budynek, ale zostanie obity starymi deskami i pokryty przedwojenną dachówką ze starej szkoły w Brenicy. Znajdą się w nim sala na imprezy i wydarzenia związane z kulturą ludową oraz toalety. W planach są jeszcze dwie chaty – jedna, jak marzy etnograf, ma zostać połączona z wozownią, a kolejna stanie na wjeździe na działkę. Odwiedzających będzie też witał sad ze starami odmianami jabłonek.
– Pozyskiwałem je z całej Polski: są antonówki, papierówki oraz sezonowo warzywa i owoce – wylicza Michał Adam Pająk.
Etnocentrum, jeszcze bez tablicy informacyjnej, już zatrzymuje przejeżdżających przez gm. Lubochnia. Wzrok przyciąga i chata – teraz ze strzechą – i idylliczna wiejska chałupa z niebieskimi oknami, w których są koronkowe firany. Obiekt, choć ciągle w fazie tworzenia, już służy promocji kultury ludowej, bo odbyły się tu dwie potańcówki na dechach, podczas których mieszkańcy regionu, pod okiem instruktorów uczyli się oberka i polki. Pamiątką po ubiegłorocznej imprezie, która odbyła się dzięki wsparciu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego, była skarbonka w kształcie wiejskiej chaty z napisem „Impreza jest w dechę, więc zbieramy na strzechę".